|
|
 |
| Kazimierz Dolny - forum dyskusyjne - Forum dyskusyjne Kazimierza Dolnego |
 |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
ciekawska baron dyskusji
Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 237 Skąd: kraina wyżyn i lessowych wąwozów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:16 am Temat postu: |
|
|
Pierwszy raz spotkaliśmy sie we czwartek 28 ,następnego dnia.....mnie z Wami nie było, pojechalam na jabłka..co robiliście chyba byliście w Kwadransie Koncert, Vincent i Fryzjer był w sobotę i ja w tym uczestniczylam.Co robiliście później nie wiem. _________________ ciekawska ale czy wścibska..zdecydowanie nie!!! |
|
| Powrót do góry |
|
taka jedna super gaduła

Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 84 Skąd: mazowiecka równina
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:36 am Temat postu: |
|
|
Wzniosę okrzyk za Olgą: Nareszcie Marzenko!!!!
Świetnie, że już jesteś, że dotarłaś na forum. Brakowało tu Twojego radosnego "świergolenia". Może i Luke niebawem zajrzy, daaawno go tutaj z nami nie było.
Olguś, muszę stanąć w obronie Zygmunta Dżina.
To jego pierwsza rocznica, którą miał z nami hucznie celebrować. A wielka odpowiedzialność na nim ciążąca, chyba go troszkę onieśmieliła, więc nie czuj się rozczarowana,że nie dał odpowiedzi co do spełnienia życzeń. Sądzę, że moce różne, oj, różniste posiada, którymi będzie nas z pewnością miło zaskakiwał. I Twoje życzenia niebawem się spełnią... Dajmy mu czas na otrząśnięcie się i zebranie sił. Sam się na pewno odezwie w tej sprawie, co by zadość uczynić.
Gorące dzięki Olguś za przypomnienie istnienia Sławomira Zygmunta. Tak dawno go nie słyszałam. I przyznam się, że nie wiedziałam nic o Jego kazimierskich zauroczeniach. Ech, ileż to wzruszeń człek przeżywał na jego Stachuriadowych koncertach. To było, dawno, dawno temu... Świetnie, że jest jego strona, zajrzę tam później. Jeszcze raz dzięki Ci Aniele za poświęcony czas na poszukiwania śladów i wspomnień tak drogich niejednemu sercu. I choć nie zawsze jest okazja bym się tu werbalnie ujawniała, to zapewniam, że staram się czytać wszelkie zamieszczone tu wieści ze świata i życia pszczół. |
|
| Powrót do góry |
|
taka jedna super gaduła

Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 84 Skąd: mazowiecka równina
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:43 am Temat postu: |
|
|
Tak ciekawska ma rację- następnego dnia czyli w piątek deszcz nieco zmienił nasze wąwozowe plany i zakotwiczyliśmy w "Kwadransie".
A w sobotę w południe "U Dziwisza" czekało mnie niezapomniane spotkanie z Beatą T., Tadkiem i Niką. Po południu niestety musiałam już wracać. Tak więc w sobotni wieczór już mnie za Wami nie było...
Ech, losie kudłaty! |
|
| Powrót do góry |
|
Marzenka nadprzeciętnie gadatliwy

Dołączył: 10 Mar 2009 Posty: 69 Skąd: Kazimierz Dolny
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 11:56 am Temat postu: |
|
|
rok temu to był piątek mieliśmy iśc w wąwozy ale deszcz nam przeszkodził.Siedzieliśmy do 15stej w Kwadransie,gadaliśmy ,wspominaliśmy,i dobrze sie bawiliśmy.Taka Jedna musiała iśc po przyjaciółkę,Tadek na obiad bo Beatka przygotowała rybę ,Bramcio się ulotnił a Olga Luke i ja pojechalismy do Cienistej do Puław na obiad.
A 30stego 08 2008 to była sobota i był koncert później Vincent a później Fryzjer do 2 rano może 3
Mam nadzieje że moja pamieć jest dobra |
|
| Powrót do góry |
|
Beata T. udzielający się dyskutant

Dołączył: 10 Gru 2006 Posty: 34 Skąd: Głogów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 12:40 pm Temat postu: |
|
|
| Marzenko, Twoja pamięć jest wyśmienita - z powodu piątkowej niepewnej pogody - zapowiadało się na deszcz zostałam z Nika "w domu"; natomiast w sobotę u Wincenta siedzieliśmy do zamknięcia, potem była przeprowadzka do Fryzjera i też do zamknięcia. Mam jednak pytanie, czy pamiętacie kiedy Tadek dał "koncert"na harmonijce. Na pewno było to po wyjściu od Fryzjera, ale nie pamiętam czy w sobotę, czy w poniedziałek. |
|
| Powrót do góry |
|
ciekawska baron dyskusji
Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 237 Skąd: kraina wyżyn i lessowych wąwozów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 2:20 pm Temat postu: |
|
|
Mam problem natury technicznej.Chcę wykasować swój zdublowany post, wciskam przycisk edit ,no i dalej nic bo mogę tylko zmienić a nie usunąć.
Pomożecie.... ..nooooooo , dzięki( kiedyś się mi to udało a dzisiaj nie i denerwuje mnie to okrutnie)  _________________ ciekawska ale czy wścibska..zdecydowanie nie!!! |
|
| Powrót do góry |
|
Tadek Kanclerz Koronny

Dołączył: 13 Lip 2005 Posty: 747 Skąd: Głogów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 2:56 pm Temat postu: |
|
|
Ten fragment znalazłem w dziale "Pomoc".
Jak mogę zmienić lub usunąć post?
Jeżeli nie jesteś administratorem lub moderatorem forum możesz jedynie zmieniać lub usuwać własne posty. Aby zmienić post (czasem jest to możliwe jedynie przez jakiś czas po jego napisaniu) kliknij w przycisk zmień przy danym poście. Jeżeli ktoś już na niego odpowiedział po edycji pod postem pojawi się tekst drobnymi literami informujący, ile razy dany post zmieniano. Nie zostanie on dodany jeśli ktoś już odpowiedział na post, lub jeśli został on zmieniony przez administratorów lub moderatorów (powinni oni powiadomić co zmienili i dlaczego). Pamiętaj, że zwykli użytkownicy nie mogą usunąć postu, na który ktoś już odpowiedział.
Wyglada na to, że już tego postu nie usuniesz. Możesz jednak usunąć z jednego z tych zdublowanych cały tekst, a wpisać np. tylko kilka kropek. Powinno się udać.
Pozdrawiam, idę robić mizerię, Beata robi kurze udka.
P.S. Dobrze- żono Beato- że ten mój koncert wzięłaś w cudzysłów. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
ciekawska baron dyskusji
Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 237 Skąd: kraina wyżyn i lessowych wąwozów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 3:28 pm Temat postu: |
|
|
Dzięki , widocznie kiedyś gdy usunęłam to zanim ktoś po mnie coś napisał.Jutro coś wymyślę i zmienię ten bliźniaczy post mizerię już zrobiłam a udka a raczej golonki dzisiaj u mnie indyczę , pozdrawiam , smacznego  _________________ ciekawska ale czy wścibska..zdecydowanie nie!!! |
|
| Powrót do góry |
|
Beata T. udzielający się dyskutant

Dołączył: 10 Gru 2006 Posty: 34 Skąd: Głogów
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 3:39 pm Temat postu: |
|
|
A ja w kwestiach wspomnieniowych jeszcze - po sobocie jak to zwykle bywa nastała niedziela - przerwa i odpoczynek.
Olgo, jak zwykle czuwasz nad całością zdarzeń i skrzętnie zbierasz nasze zapiski – dzięki Ci za to.
I po raz drugi: Olgo, i ja także chciałabym słówko w sprawie Dżina – otóż „nie ma takiego złego, co by na dobre nie wyszło”, gdyby spełnił Twoje życzenie nie odnalazłabyś dla nas Zygmunta Sławomira, a zacytowany przez Ciebie fragment jego wypowiedzi już „podziałał” na Bramcia i mamy opis jego pierwszego spotkania z Kazimierzem (Bramciu – staż masz długi, owocny i bardzo ciekawy w tym kazimierskim „bywaniu” – masz co opowiadać), a może „podziała” również na innych? Zwalniamy od odpowiedzi Marzenkę i Ciekawską, bo im ten nasz Kazimierz dostał się z mlekiem matki.
Mnie „naszło” i oto moja opowieść:
Do Kazimierza Dolnego po raz pierwszy przyjechałam na początku października 2001 roku z wycieczką zorganizowaną przez głogowski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Nie pytajcie, jakim sposobem trafiłam do tej zacnej grupy bo nie pamiętam. W kręgu podejrzanych jest moja koleżanka, która miewa kontakty różne i na tym wyjeździe byłyśmy razem. Wycieczka w programie miała całą Lubelszczyznę, termin był popodatkowy, a zważywszy, że nigdy wcześniej w tych rejonach nie byłam z entuzjazmem skorzystałam z okazji.
Drugim po Wąchocku „obiektem” do zwiedzania był właśnie Kazimierz. Dzień był pochmurny i zapowiadało się na deszcz. Autokar zatrzymał się na parkingu na Puławskiej. W kurtkach przeciwdeszczowych i z parasolami w rękach podążyliśmy na spotkanie tego słynnego miasteczka drogą „pod górę” nierówną i mokrą. Minęliśmy dziwnie ciemną i wilgotną kapliczkę, a po jakimś czasie dotarliśmy do Fary „z widokiem na Rynek”.
Zwiedzanie Kazimierza odbyło się w ciągu ok. 2 godzin poprzez:
1/ obejrzenie Fary;
2/ odczytanie tekstu informacyjnego z jakiegoś przewodnika na chodniku przed Esterką przez jednego z uczestników wycieczki;
3/ danie nam czasu „wolnego” na indywidualne zwiedzanie.
Rynek było widać gołym okiem, więc aby „coś” zobaczyć skręciłyśmy (ja z koleżanką) w pierwszą lepszą ulicę, czyli w Lubelską i dotarłyśmy do Domu Kultury. Pamiętam moje niepomierne zdziwienie tym dziwnym budynkiem, którego dach jest na poziomie ulicy. Najwyraźniej stwierdziłyśmy, że dalej nie ma tu już czego szukać, bo „jakimś cudem” zaraz były koguty u Sarzyńskiego. Przez cały czas towarzyszył mi dojmujący niepokój, że czas ucieka, a my niczego nie zobaczymy no i nikt nie wiedział gdzie jest ta słynna Kuncewiczówka. Potem za sprawą kolejnego cudu dotarłyśmy na basztę, ucieszyłyśmy oczy znanymi widokami i biegiem wróciłyśmy do autokaru. Wszyscy już na nas czekali, dostałyśmy reprymendę i pojechaliśmy dalej. Później okazało się, że przewodnik (człowiek) został wynajęty dopiero od Puław czy Zamościa, dlatego w Kazimierzu była taka improwizacja.
Reasumując, finał jest taki: podczas tego miotania się po kazimierskim bruku zdążyłam kupić przewodnik, bo pomyślałam, że trzeba będzie tu wrócić i kiedy w roku 2004 zabrakło nam pomysłu na urlop rozłożyłam mapę, popatrzyłam uważnie i doznałam olśnienia „Kazimierz”, po czym wypowiedziałam do Tadka prorocze słowa: „tam Ci się na pewno spodoba”. A teraz po tych 5 latach trzeba naszym kochanym przyjaciołom odpowiadać na trudne pytanie „czy nie ma w Polsce innych ciekawych miejsc?” |
|
| Powrót do góry |
|
Olga Kanclerz Koronny

Dołączył: 31 Maj 2008 Posty: 275 Skąd: Zielona Dolina Wielkiej Rzeki Hudson
|
Wysłany: Nie Sie 30, 2009 10:24 pm Temat postu: |
|
|
Ciekawska - wybacz, wygląda na to, że to ja byłam tym "ktosiem" uniemożliwiającym postu Twojego usunięcie. Ale, tak jak napisała Beatka, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc jeśli zamierzasz post zmienić, może zamieściłabyś tam jakąś spotkaniową fotkę? Taka Jedna, Beatko - proszę nie bronić Zygmunta Dżina, odpowiedzi udzielił, z nadziei wyzuł, a i łapówkę chciał wyłudzić do tego (dowody tej "chutzpy" w dziale foto;)) Marzenko - pal sześć obiad(!) - jakie tam się "dyskusje" toczyły, pamiętasz? Co do terminu Tadkowego koncertu, skonsultowałam nasz spotkaniowy raptularz (patrz strona 3 tegoż wątku - najdłuższy post na forum - który 10 września A.D. 2008 poczyniony został) i okazało się, że było to dokładnie rok temu - czyli w sobotę 30 sierpnia.
Bramcio, Beatko - wielkie dzięki za Wasze opowieści, wspaniale się je czyta; ja niestety niewiele pamiętam z moich pierwszych wizyt, jako że Kazimierz "zwiedzałam" z perspektywy mego środka lokomocji - czyli dziecinnego wózka. Pierwszy zapisek w pamięci pochodzi z dawnej piekarni Sarzyńskich, użyłam słowa "dawnej", jako że kiedyś wyglądała ona zupełnie inaczej; pamiętam dość wysoki próg, którego nie pokonały krótkie nóżki karakana; oj, było to "głośne wejście" i szlochu co nie miara, dopiero zauważenie półek za ladą - wypełnionych pieczywem o fantastycznych kształtach: ryb, krokodyli, no i oczywiście kogutów - zmieniło szloch w pochlipywania, a później była już tylko tego "smakowitego zwierzyńca degustacja". I były kolejne wizyty, już bez opiekunów, były przepyszne lody na Sadowej, te z całymi kawałkami malin i zapiekanki z Amfibaru (najlepsze na świecie;)) i romantyczne spacery z pierwszą "sympatią" (ech, ta "gorąca" dłoń na ramieniu;)) i herbata w Senatorskiej, wąwozowe włóczęgi, kawa w Murce i "Albrechtówkowe" zachwyty i noce pod gwieździstym niebem... I był oczywiście Klasztor, miejsce, które najchętniej odwiedzałam samotnie... Ale przede wszystkim był sam KAZIMIERZ - z jego nieuchwytną magią, z zapachem powietrza, które odurza niczym wino, z jego historią, która jest wciąż tak żywą... i ciepłym wiatrem, w którym można usłyszeć subtelny jej "szept", i nadwiślańską mgłą, w której każda bliska sercu wizja zdaje się prawdziwą... _________________ "Żyję we własnym niebie,
o czystość niezależnej myśli dbam,
a dla tych -co nie potrafią śmiać się z siebie
-jeno śmiech ten gromki mam"... |
|
| Powrót do góry |
|
taka jedna super gaduła

Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 84 Skąd: mazowiecka równina
|
Wysłany: Pon Sie 31, 2009 12:36 am Temat postu: |
|
|
Wasze wspomnienia pierwszych odwiedzin Kazimierza niosą ze sobą pewność, że będzie się tutaj zawsze powracać, nawet gdyby los rzucił nas na koniec świata. Dzięki piękne za to pokrzepiające potwierdzenie.
A dla Olgi zostawiam pachnące specjały z piekarni od Sarzyńskiego
 |
|
| Powrót do góry |
|
Olga Kanclerz Koronny

Dołączył: 31 Maj 2008 Posty: 275 Skąd: Zielona Dolina Wielkiej Rzeki Hudson
|
Wysłany: Pon Sie 31, 2009 6:43 am Temat postu: |
|
|
Taka Jedna - jesteś naprawdę kochana... - dziękuję!
W ramach suplementu jeszcze jedna krótka refleksja...
Któregoś jesiennego wieczoru wracałam ze spaceru nadwiślańskim wałem. Byłam sama, a moje myśli wędrowały w przeszłość; przypominałam sobie kto ostatnio towarzyszył mi na tej trasie, o czym rozmawialiśmy, jaka była pogoda... I nagle, gdzieś pośród tych reminiscencji, obudziła się świadomość, iż nie potrafię cieszyć się i "żyć" teraźniejszą chwilą, być w niej naprawę OBECNA, skoncentrować się wyłącznie na nowym doświadczeniu i w pełni z niego zaczerpnąć... Nieustanne porównania z przeszłością przyćmiewają aktualności splendor... Świadomość ta "otworzyła mi oczy" na to, co niemal uwadze umknęło: kaskady czerwieni na niebie - welon zachodzącego słońca, ten fantastyczny zapach dymu i starego drewna, subtelny szelest muskanej wiatrem trzciny, mój Boże, tyle piękna, które podzieli los efemerydy, znikając bezpowrotnie za horyzontem TEJ WŁAŚNIE CHWILI... Nauka "świadomej obecności" wymaga dyscypliny, efektem są wspomnienia pulsujące kolorem, "smakiem", zapachem - niemal każdym detalem kolejnego zachwytu. Przykładem tego skrupulatnego "serca zapisu" jest dla mnie wspomnienie spektaklu w Farze, na który wspólnie się wybraliśmy (dwa poprzednie sprawozdania - strony 6 i 4 - są tego dowodem;)) Wieczór ten był dla mnie ze wszech miar niesamowity i pomimo zarejestrowanych detali, pozostał pewien niedosyt... Stąd też dalsze poszukiwania sposobu, aby wspomnienie to odświeżyć i "urealnić"... Dzisiaj znalazłam piękne nagranie Kolbergera, co prawda nie czyta On wierszy Herberta, ale wzrusza głębią przesłania Tryptyku Rzymskiego. Zapraszam do wysłuchania:
http://www.youtube.com/watch?v=D7mQZiW0Ouc
Pozwól mi się tutaj zatrzymać... - 30 sierpnia 2008, w kazimierskiej Farze, podobne słowa stały się moją "osobistą modlitwą"... _________________ "Żyję we własnym niebie,
o czystość niezależnej myśli dbam,
a dla tych -co nie potrafią śmiać się z siebie
-jeno śmiech ten gromki mam"...
Ostatnio zmieniony przez Olga dnia Pon Sie 31, 2009 9:35 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
Marzenka nadprzeciętnie gadatliwy

Dołączył: 10 Mar 2009 Posty: 69 Skąd: Kazimierz Dolny
|
Wysłany: Pon Sie 31, 2009 6:42 pm Temat postu: |
|
|
Chcę się podzielić opinia mojej Córki o naszym spotkaniu z przed roku.
Moja kochana latorośl w spódnicy stwierdziła że to wspaniałe iż ludzie z różnych stron świata i w różnym wieku miała odwagę się spotkać w jednym miejscu.Opowiadała swoim koleżankom i kolegom z klasy którzy nie wierzyli iż balujemy przez tydzień.Tym młodym ludziom nie mieściło się w głowie że gadamy jednym językiem że świetnie się bawimy i że mamy tyle tematów do omówienia iż i tak nam zabrakło czasu na nie wszystkie.
Pisze pod wpływem impulsu i pewnie jest to masło maślane ale jak zacznę sie zastanawiać to nic nie napiszę.
Wiem jedno że to był magiczny czas i że chce aby się powtórzył.Pozdrawiam całe KMN i wszystkich którzy chcą z nami się bawić |
|
| Powrót do góry |
|
bramcio Kanclerz Koronny

Dołączył: 25 Wrz 2008 Posty: 349
|
Wysłany: Wto Wrz 01, 2009 3:13 am Temat postu: |
|
|
Dzięki Marzenko, czuje się pozdrowiony i wyróżniony, a fakt, iż młodszej młodzieży byliśmy tematem zdumiewa wręcz. pozdrowienia młodzieży zatem.
Olgo, napisało mi się onegdaj pod kamerkami, Kazimierz to takie miejsce które daje szanse na odszukanie w sobie. Przeto bywa ze człek szwendając się po nim czy okolicach załatwia sprawy w sobie, układa wspomnienia czy myśli o sprawach dla siebie ważnych. i właśnie tam przychodzi ten moment szczególny, owego "odrzucenia" myślenia czy przezywania na powrót by się na tym miejscu skupić. taki może zbyt górnolotnie moment przejścia na pojednanie się ze światem, chłoniecie jego w całej gamie kolorytu, zapachów, dźwięków. To jest wartość Kazika największa. On pozwala na na owo odnalezienie się "tu i teraz". Spotkałem tam osoby płci obojga, które czy rozumowo czy intuicyjnie istotę ową miały w sobie. Stąd np. odpowiedz na pytanie gdzie byleś rano? A siedział tu czy tam i sobie patrzał, czy wędrował tu i czy tam i sobie był, nie wymagały wyjaśnień. Może i temu taki gwałtowny protest przeciw macdonaldyzacji tego miejsca, bo jego ukurortowienie jest dla grupy osób niszczeniem ducha. Temuż i ten Kazik potrafi być taki bliski przez potrzebność swoją, niekoniecznie w nim mieszkać, o raczej bym się nie dal namówić na powrót, ale może, tak po prostu moc w nim bywać kiedy się zapragnie. Co już niemożliwe bowiem się czas intensywnych najazdów pomija. Jest tez inny aspekt, okoliczności miejsca pozwalają na jakieś szczególne się otwarcie - czy zauważyłaś, iż w Kaziku inaczej się czyta czy słucha? Nie mam pojęcia jak jest z odbieraniem filmów, niechęć mam do ruchomych obrazków w tym miejscu wyraźną, być może temu, ze jest ich tyle pełno dookoła? Tu nawiążę do stwierdzenia Takiej Jednej - czy jest pewność powrotów? Trudno mi orzec, wiem ze jest siła przyciągania i ta siła jest wewnątrz jak i na zewnątrz człeka, jeśli nastąpi konieczność, to cóż trzeba w samolot (oj nie lubię) i już. I sadze - to moje osobiste zdanie - ze taka konieczność wiążę się z zyciem bieżącym bardziej niż z reminiscencja zdarzeń przebylych.
I to by było z grubsza na tyle. |
|
| Powrót do góry |
|
styku Kanclerz Koronny

Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 614
|
Wysłany: Pon Lut 08, 2010 1:28 am Temat postu: |
|
|
echhhhhhhhhhh ciężkie jest życie forumowicza............ _________________ Nie lekceważ tych ni wsi ni miast
Bo w nich jest każdego z nas
cząsteczka...................... Pozdrawiam |
|
| Powrót do góry |
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
 |
|
|
|
|